Babia Góra ze Słowacji
Miejscowość: Oravska Polhora w pobliżu: Sucha Beskidzka
Kraj: Słowacja, Polska  
Region: 
Małopolskie, Beskidy-zachód, Słowacja
max 1703 m min 744 m
directions_walk  18.9 km
north_east 1083 m
south_east 1083 m
terrain  Nachylenia terenu
wb_sunny  Trasa w słońcu
restaurant  Restauracja lub bar w pobliżu
directions_car  Trasa opisana i dostosowana dla osób z samochodem

Na Babią Górę z dziećmi


Po Beskidach wędrujemy od lat, nic więc dziwnego, że widok na Babią Górę towarzyszy nam prawie zawsze, przecież to słynna Królowa Beskidów! Trochę z uwagi na respekt wobec kapryśnej monarchini, ale także z obawy przed tłumami odwiedzających ją wiernych poddanych długo zwlekaliśmy z wybraniem się na osobistą audiencję… ale w końcu nadszedł ten dzień!



Szlak na Babią Górę od strony Słowacji


Wejście od strony Słowacji wybraliśmy z kilku względów: po pierwsze wędrowaliśmy z psem, który ma zakaz wstępu na teren Babiogórskiego Parku Narodowego (czyli na wszystkie babiogórskie szlaki po polskiej stronie), po drugie wiele słyszeliśmy o zatoczonym parkingu na przełęczy Krowiarki, oblężonym schronisku na Markowych Szczawinach, a wędrowanie „w ogonku” i widoki na czyjeś plecy też nie należą do naszych ulubionych.

Od strony Słowacji mamy do wyboru dwa szlaki z Oravskiej Polhory: żółty 3:30 h (najpopularniejszy, „cywilizowany”: z wiatami po drodze i wyłożonymi kamieniami prostymi ścieżkami) oraz czerwony 4:15 h (przez Małą Babią, dziki, wiodący najpierw długo asfaltową i bitą drogą, potem leśnymi, błotnistymi wąwozami, mało uczęszczany). Oba zaczynają się przy stacji turystycznej Slana Voda (noclegi, dania barowe, napoje, słodycze).



Bezpłatny parking, mimo, że nie jest spory nie pęka w szwach – można zaparkować tuż przy chacie, przy ulicy, lub trochę poniżej, przy rozwidleniu szlaków. A przed nami wznosi się ona, królowa, Babia Góra:



Wybraliśmy następująca trasę: Slana Voda – żółty szlak – Babia Góra – przełęcz Brona – Mała Babia Góra – czerwony szlak – Slana Voda. Całe przejście (wraz z krótkimi przystankami na kanapkę i czekoladę) zajęło nam nieco ponad 8 godzin.



Żółty szlak rozpoczyna się rekreacyjnie: szeroką, kamienistą drogą, która później na chwilę zmienia się w asfalt (mijamy dom-muzeum) i tuż za nim wchodzimy w las.



Leśna droga też wznosi się bardzo leniwie i spokojnie przez świerkowe przecinki i borówkowe pola. Dopiero po przekroczeniu potoku - po mostku, lub niekoniecznie - zaczyna się wspinaczka.




Najtrudniejszy leśny odcinek wkrótce zmienia się w wygodną kamienistą ścieżkę, która wprawdzie nadal pnie się w górę, ale widoki i bliskość celu dodaje sił. Co ważne: na trasie czeka na nas kilka drewnianych wiat (przy nich tablice edukacyjne – niestety tylko po słowacku) i dwie wieże widokowe (przy muzeum oraz przy granicy kosodrzewiny).




Wędrówka wśród kosówki doprowadza nas do granicy polsko-słowackiej. Stąd już tylko skalny grzbiet i dosłownie 10-15 min. na szczyt!




Widoki na szczycie powalają z nóg prawie tak samo mocno jak szalejący wiatr! Nie zapomnijcie o ciepłych kurtkach i czapkach – przydadzą się nawet rękawiczki! Bywa i tak, że Babia Góra-Kapryśnica może Wam wszystko zasłonić chmurami, ale satysfakcji ze spotkania z Królową i tak nic Wam nie odbierze!

My wędrowaliśmy ostatnią godzinę w chmurach, bez nadziei na cokolwiek poza „białym mlekiem” wokół… Dosłownie 5 min. przed wejściem na szczycie hulający wiatr rozwiał chmury – jak gdyby specjalnie dla nas!


Widok z „wielkiej” na Małą Babią Górę

Mimo wszystko na szczycie nie da się wytrzymać zbyt długo. Schodziliśmy czerwonym szlakiem w stronę przełęczy Brona. Tu spotkaliśmy najtrudniejszy odcinek – zejście po wielkich głazach w towarzystwie hulającego wietrzyska… Na pewno będzie to wielkie wyzwanie dla małych nóżek!



Później ścieżka prowadzi już grzbietem, w dół, po kamiennych stopniach, ale nie tak stromo. Od wiatru osłania nas częściowo kosodrzewina (w tym przypadku akurat mniejszym będzie łatwiej). Na odcinku między szczytem Babiej Góry a przełęczą Brona, gdzie odbija szlak do schroniska na Markowych Szczawinach doświadczyliśmy tego, czego właśnie chcieliśmy uniknąć: wędrówki w ogonku schodzących mijającego się stale z ogonkiem wchodzących…

Pomijając oczywiste okoliczności najbardziej przeszkadzało nam to, że idąc z konieczności „gęsiego” nie ma możliwości złapać dziecka za rękę, aby np. poasekurować w trudniejszym momencie (jest dość wąsko, a stale mijają nas wędrujący w przeciwnym kierunku), ale także trudno nawet porozmawiać i razem nacieszyć się pięknem wokół…



Za przełęczą Brona, w drodze na Małą Babią – znowu cała ścieżka nasza! Po ok. 30 min. dochodzimy na szczyt, a tu… znowu widok na „wielką” Babią.



Czerwony szlak z Małej Babiej Góry


Ze szczytu Małej Babiej Góry czerwony szlak po chwili schodzi do lasu. Leśna ścieżka dość stromo sprowadza nas w dół. W porównaniu z żółtym szlakiem czerwony jest o wiele bardziej dziki (nie znajdziemy tu wygodnych, wyłożonych kamieniami ścieżek, wiat czy wież) i pewnie przez to o wiele mniej uczęszczany.



W wielu miejscach przyszło nam szukać drogi wśród głębokich błotnistych wąwozów poniszczonych transportem drewna…

Końcówka czerwonego szlaku (ostatnie 45 min. marszu) to już płaska droga: najpierw bita, potem asfaltowa (ruch samochodowy dostępny tylko dla mieszkańców). Po drodze mijamy jeszcze leśne centrum edukacyjne (było zamknięte), potem zagrodę z dzikami i wracamy pod chatę Slana Voda, gdzie czeka nas zasłużony odpoczynek i ciepły posiłek!




Inne trasy i szlaki na Babią Górę? Zajrzyjcie tu:


Autor: Marfusza
Data dodania / aktualizacji: 2019-09-28

Wiecej w regionie: Beskidy-zachód


Wczytuję komentarze ...
cancel