Galeria w Sukiennicach – Przewodnik dla dzieci
Sala Bacciarellego
Sala nosi imię Marcello Bacciarellego – malarza, który urodził się we Włoszech, był Włochem, ale pokochał Polskę i czuł się Polakiem. W galerii możemy zobaczyć jego autoportret, czyli portret, który sobie sam namalował. Na Autoportrecie w stroju polskim namalował się w polskiej czapce na głowie tzw. konfederatce, która pokazuje jego przywiązanie do Polski.
Marcello Bacciarelli przyjaźnił się z ostatnim królem Polski - Stanisławem Augustem Poniatowskim. Namalował kilka jego portretów w stroju koronacyjnym, czyli takim w który był ubrany na uroczystości podczas której został królem Polski. Na portrecie, który możemy zobaczyć w tej galerii król Stanisław August ma odświętny czerwony płaszcz z futrem gronostaja (białe w czarne cętki), w prawej ręce trzyma berło, obok leży królewskie jabłko – symbole władzy królewskiej. Na głowie nie ma jednak korony tylko perukę – sztuczne białe podkręcone włosy, które w tamtych czasach nosili panowie i panie, kiedy chcieli wyglądać elegancko. Pod lewą ręką wystaje rękojeść miecza, który został wykonany specjalnie na uroczystość koronacji – ma ona kształt głowy orła z godła Polski. Trochę niżej, obok miecza na płaszczu znajduję się niewielki wizerunek całego orzełka.
Król Stanisław August często zamawiał dla siebie różne obrazy u swojego przyjaciela malarza M. Bacciarellego. Kiedyś zamówił np. obraz Cincinnatusa - dawno temu był on ważnym urzędnikiem rzymskim, ale potem przeprowadził się na wieś i pracował jako zwykły rolnik. Jednak kiedy wybuchła wojna ludzie poprosili go, żeby pomógł im walczyć. Cincinnatus dowodził żołnierzami rzymskimi i przegonił wrogów, a potem znowu wrócił do pracy w swoim gospodarstwie. Król Stanisław August poprosił M. Bacciarellego, żeby namalował dla niego scenę kiedy ludzie przychodzą prosić Cincinnatusa o pomoc. Cincinnatus jest prawie goły, bo w Rzymie było bardzo gorąco i zwykli rolnicy nie zakładali ubrań. Obok niego stoi wół, który pomagał mu w pracy na polu, np. ciągnął pług, żeby zaorać ziemię, bo nie było jeszcze wtedy traktorów!
W Sali Baciarellego są też obrazy innych malarzy, którzy żyli w tym samym czasie. Ciekawą historię opowiada obraz Ostracyzm nad Arystydesem Franciszka Smuglewicza. Dawno temu w Grecji był taki zwyczaj, że kiedy jakiś człowiek źle się zachowywał, szkodził innym to pisano jego imię na skorupce – kawałku potłuczonego naczynia. Jeśli takich skorupek z czyimś imieniem nazbierało się dużo osoba ta musiała wyjechać z miasta na 10 lat. Arystydes był bardzo mądrym, dobrym człowiekiem, wszystkim pomagał. Kiedyś przyszedł do niego człowiek, który nie umiał sam pisać, nie poznał go i poprosił go żeby napisał mu na skorupce właśnie imię Arystydes, bo denerwuje go, że wszyscy mówią jaki jest mądry i dobry. Arystydes napisał swoje imię, tak jak poprosił go ten człowiek i musiał opuścić miasto. Okazało się jednak, że mieszkańcy bardzo za nim tęsknili, brakowało im jego dobrych rad i poprosili go żeby do nich szybko wrócił!
Sala Michałowskiego
Na płótnach M. Stachowicza możemy zobaczyć jak wyglądał XIX wieczny Rynek krakowski (Przysięga Kościuszki, Wjazd ks. J. Poniatowskiego do Krakowa). Przyjrzyjmy się uważniej obrazowi Wjazd ks. J. Poniatowskiego do Krakowa 15 lipca 1809 r. - zobaczcie ile ludzi zebrało się na Rynku, żeby przywitać bohatera, który właśnie wygrał kilka bitew z Austrią. Witają go dorośli, dzieci, które aż tańczą z radości, a nawet mama z dzidziusiem, którego karmi piersią – potraficie ją odnaleźć? Jedna osoba tak się spieszyła, że potknęła się i wysypały się jej zakupy z kosza. Wielu mieszkańców obserwuje przyjazd księcia z okien kamienic, a nawet z ich dachów!
Tuż obok – na płótnie. N. Bizańskiego (Sypanie Kopca Kościuszki) możemy zobaczyć jaki pomnik wymyślili krakowianie dla innego bohatera – Tadeusza Kościuszki. Postanowili mu zbudować kopiec. Sypanie kopca trwało aż 3 lata, pomagali w nim wszyscy mieszkańcy miasta, przywożono też ziemie z miejsc gdzie T. Kościuszko walczył. Zobaczcie jakich narzędzi używano – czy potraficie znaleźć na obrazie taczki i łopaty?
W tej samej sali znajduje się ciekawy autoportret, czyli portret, który malarz sam sobie namalował i to nie na płótnie, ale na palecie – desce do mieszania farb z otworkiem do trzymania. Czy potraficie go znaleźć? To autoportret A. Grottgera na palecie.
Zwróćmy jeszcze uwagę na portret pewnego szlachcica – bogatego Polaka, który trzyma na ręce ptaka. Poznajecie co to za ptak? Papugę czasami można nauczyć mówić, powtarza ona wtedy nasze słowa, chociaż na pewno nie rozumie co one oznaczają. Dlatego słowo papugować oznacza bezmyślnie kogoś naśladować. Być może Józef Simmler namalował obraz Szlachcic z papugą ponieważ Polacy lubili w tamtych czasach ubierać się i zachowywać nie jak Polacy, ale jak mieszkańcy innych krajów – bezmyślnie ich papugowali.
Sala Siemiradzkiego
W trzeciej sali możemy podziwiać monumentalne płótna J. Matejki: Hołd Pruski i Kościuszko pod Racławicami oraz słynne Pochodnie Nerona H. Siemiradzkiego. W tej sali warto przypomnieć dzieciom krakowskie legendy: o królewnie Wandzie (M.A. Piotrowski Śmierć Wandy) oraz o lajkoniku (H. Lipiński Konik Zwierzyniecki) – Lajkonik właśnie zaczyna swój pochód ze Zwierzyńca (w tle widać klasztor ss. Norbertanek) na Rynek, towarzyszy mu tłum ludzi, którzy chcą aby dotknął ich swoją buławą, ponieważ to przynosi szczęście, zobaczcie – jedna osoba tak chce zwrócić na siebie uwagę Lajkonika, że stanęła na rękach!
W Sali Siemiradzkiego możemy także zobaczyć jak wyglądała słynna uczta u Wierzynka (B. Abramowicz Uczta u Wierzynka) – czy widzicie ilu gości przybyło na zaproszenie polskiego króla? Spróbujcie znaleźć w tłumie Stańczyka – królewskiego błazna w śmiesznej czerwonej czapce, który swoimi żartami rozśmieszał gości. Na sali jest pies – pilnuje zbroi swojego pana.
A czy wiecie czym zajmowało się w Bractwo Kurkowe? Na obrazie Władysława Łuszczkiewicza Ofiarowanie kura Bractwu Kurkowemu zobaczymy scenę, kiedy Król Kurkowy przyjmuje prezent – srebrną figurkę kura.
Warto zwrócić uwagę na pełną ojcowskiej czułości rzeźbę Z. Trembeckiego Jan Kochanowski z Urszulką. Ciekawostką Sali Siemiradzkiego są umieszczone w gablocie kapcie muzealne, które kiedyś trzeba było zakładać przed wejściem do sal muzealnych, żeby nie pobrudzić podłogi.
Sala Chełmońskiego
Naszą uwagę zwraca przede wszystkim monumentalna Czwórka J. Chełmońskiego – czy wydaje się wam, że rozpędzone konie biegną prosto na nas? A jak myślicie, dlaczego obraz nazywa się czwórka?
W tej Sali znajdziemy wiele pejzaży, czyli obrazów przedstawiających przyrodę – pola, łąki, sady. Malarzom znudziło się siedzenie w pracowni, zaczęli wychodzić na spacery i wycieczki, zabierali ze sobą farby i malowali to co widzieli – od razu w danym miejscu, czyli w plenerze. W plener łatwiej było im wziąć mniejsze płótna – zobaczcie jakie maleńkie pejzaże malował Jan Stanisławski, np. Ule na Ukrainie, Sad, poza tym duże płótna były bardzo drogie, a J. Stanisławski nie miał na nie pieniędzy, więc czasem malował nawet na drewnianych pudełkach. Malowali od rana, zanim jeszcze znikła poranna mgła (np. J. Chełmoński Świt), do wieczora (np. J. Chełmoński Żurawie), lubili się też przyglądać słońcu i temu jakie barwy nadaje przedmiotom, czasem malowali obraz z wielu kolorowych plamek i dopiero z daleka było widać co na danym płótnie się znajduje – np. Józef Pankiewicz Wóz z sianem. Niektórzy tak lubili się przyglądać słońcu, aż popsuł się im wzrok np. L. Wyczółkowski, który bardzo lubił malować sceny przy zachodzącym słońcu, które wszystkiemu nadawało pomarańczowe i złote kolory (Kopanie buraków).
Kiedy malarze wyjeżdżali za miasto malować pejzaże spotykali też mieszkańców wsi – albo przy pracy np. kopaniu buraków, albo w odświętnych strojach. Zobaczcie jakie piękne czerwone korale ma Dziewczyna z Bronowic Aleksandra Gierymskiego. Kobiety na wsi nosiły po kilka sznurów korali, zawsze nieparzystą ilość – czyli 3,5,7 – wierzyły, że przynoszą im one zdrowie. Niestety, prawdziwe korale z koralowców były dla nich za drogie, więc robiły je sobie ugniecionego i pomalowanego chleba.
Na koniec naszej wędrówki po galerii w Sukiennicach podejdźmy do rzeźby Śpiący pies A. Madeyskiego – zgadnijcie co go tak zmęczyło? A może śni mu się jakaś krakowska legenda lub opowieść związana z tutejszymi obrazami? Jak myślicie – która?
Data dodania: