Na wakacje do Puszczy Białowieskiej
Podobno w Puszczy Białowieskiej każda pora roku ma swój urok (zobaczcie np. opis zimowej wycieczki naszych czytelników „Zima w Białowieży”), my po raz pierwszy trafiliśmy tu akurat wczesnym latem.

Co można robić latem w Puszczy Białowieskiej?


Lato to wysokie temperatury… ale nie koniecznie tu. Mikroklimat Puszczy sprawia, że upały nie są tu tak dotkliwe, my właśnie takiej ochłody tu szukaliśmy – i znaleźliśmy. Lato ma ten niepowtarzalny plus, że dni są bardzo długie (jeszcze dłuższe niż na naszym małopolskim południu!) i od świtu do zmierzchu mamy mnóstwo czasu na rozmaite wycieczki.

Z drugiej strony długi dzień w okolicy letniego przesilenia to minus, jeśli chcielibyśmy wstać o świcie i wybrać się na obserwacje zwierząt… 6:00 rano nie wystarczy, jasno robi się już w okolicach 4:00, chyba najlepiej wcale nie iść spać!



Lato to często (tak było w naszym przypadku) susza w lesie. Miało to swoje plusy – właściwie nie było komarów, nie grzęźliśmy też w błocie. Z drugiej strony: drewniane mostki, które miały nas prowadzić przez podmokłe tereny, miały pod sobą suchą ziemię i moje wyobrażenia o dzikiej podmokłej Puszczy muszą poczekać co najmniej do jesieni...

Co warto zobaczyć w Puszczy Białowieskiej?


Punkt obowiązkowy to oczywiście wizyta w rezerwacie ścisłym (uwaga – tylko w towarzystwie przewodnika!). My skorzystaliśmy z usług biura Turystyka Przyrodnicza „Sóweczka”.



Poza szlakiem do dębu Jagiełły (w rezerwacie) przemierzyliśmy wiele pieszych ścieżek:

Piesze wycieczki w Puszczy Białowieskiej


Punkt obowiązkowy, czyli klasyczną ścieżkę ”Żebra Żubra”



…która łączy Białowieżę z Rezerwatem Pokazowym Żubrów



Przeszliśmy żółtym szlakiem „Puszczańskie Drzewa”



Pospacerowaliśmy też nad Jeziorem Siemianowskim ścieżką „Brama do Puszczy”



Oraz ścieżką „Wokół Doliny Narewki” w Białowieży:



Wycieczki rowerowe w Puszczy Białowieskiej


Na rowerach wybraliśmy się dookoła Teremisek



Oraz do leśnego źródełka Krynoczka



Wycieczkę rowerową można też połączyć z przejażdżką wąskotorówką Hajnówka-Topiło:



Upalny dzień spędzilismy nad wodą – na kąpielisku nad Zalewem Sienianówka



Na gorszą pogodę zostawiliśmy sobie Muzeum Przyrodniczo-Leśne Białowieskiego Parku Narodowego w Parku Pałacowym



Wakacje w Puszczy – informacje praktyczne


Co jeszcze warto wiedzieć wybierając się w okolice Białowieży na wakacje? Podobnie jak we wszystkich strefach nadgranicznych zawsze miejcie przy sobie dokumenty tożsamości ze zdjęciem (dla siebie i dzieci) – nas spotkała przyjemność kontroli Straży Granicznej. Bliskość granicy to też możliwość wejścia w zasięg białoruskiej sieci komórkowej – na wszelki wypadek zabezpieczcie telefony przed automatycznym wyborem sieci czy pobieraniem danych!

Gdzie spać i jeść w Puszczy?


Oczywiście wybór zależy od Was! Sporą bazę noclegową ma zarówno Białowieża, jak i Hajnówka, Narewka czy Siemianówka. Jeśli chcecie mieć wszystko „na miejscu” polecamy Białowieżę – to tu mamy największe nagromadzenie szlaków, ścieżek i tras. Jeśli cenicie sobie wypoczynek nad wodą – można zatrzymać się bliżej Siemianówki – np. w Narewce. Tu będziecie mieć przystanie kajakowe i Zalew Siemianówka pod nosem (a także liczne szlaki północnej części Puszczy).

My wybraliśmy Domek Pod Lasem w Postołowie koło Hajnówki (Pani Elżbieta Kindziuk, Postołowo 27, nr tel. 509 237 143; 85 682 42 43). Przede wszystkim dlatego, że Puszczę (i całą sieć leśnych ścieżek!) mieliśmy tuż za domem. Poza tym byliśmy „po środku” – podobna odległość dzieliła nas zarówno do Białowieży, jak i Narewki i Zalewu Siemianówka.

Punkty gastronomiczne znajdują się w Białowieży, Hajnówce i Narewce. W mniejszych miejscowościach może być nawet kłopot ze znalezieniem sklepu spożywczego… Na dłuższą wycieczkę weźcie ze sobą spory zapas kanapek! Koniecznie spakujcie też zapas gotówki: wiele miejsc nie obsługuje płatności kartą, bo terminale w Puszczy „gubią łączność ze światem”. Nas takie niespodzianki spotkały np. w Zajeździe u Kolarza w Budach, czy leśnej osadzie Topiło.

Czy bać się w Puszczy dzikich zwierząt?


Mój zapobiegawczy syn przezornie zapytał goszczącego nas w Instytucie Badań Ssaków PAN w Białowieży Tomasza Samojlika „czy w Puszczy coś go może zjeść?”. Na co pan Tomek z humorem odpowiedział, że owszem: wszystko, począwszy od padlinożernych chrząszczy…



A tak na poważnie: czy baliśmy się wilków, dzików, żubrów i rysi? Myślę, że daliśmy się wystarczająco przekonać naszym licznym lekturom, że to zwierzęta się nas boją, uciekają przed nami i unikają spotkań. Wędrowaliśmy tylko po wyznaczonych trasach i szlakach, jak to z dzieciakami bywa: robiąc o wiele za dużo zamieszania niż wypadałoby w parku narodowym, więc naprawdę każdy dziki zwierz musiałby być niesłychanym gapą, żeby dać się nam zaskoczyć! Towarzyszącego nam czworonoga trzymaliśmy zawsze na smyczy (oczywiście tam, gdzie nie było zakazu wprowadzania psów).

Więcej o zasadach poruszania się po Białowieskim Parku Narodowym.

Przyznam, że pewien niepokój czułam, kiedy wracaliśmy do domu przez las o zmroku (po 21). Tak, rozglądałam się na boki dużo bardziej uważnie niż w środku dnia. Poza uciekającymi przed nami sarnami i zającami żadnego z gospodarzy Puszczy nie dojrzałam. A gdyby jednak… mam nadzieję, że wśród mieszanych uczuć szczęścia i lęku zachowalibyśmy spokój i każde z nas poszłoby swoją drogą.

Tym bardziej dziękuję tym wszystkim Gospodarzom Puszczy, którzy zdecydowali się pokazać się nam, czyli ich niezapowiedzianym i nieproszonym gościom: wspomnianym wieczorowym sarnom i zającom, lisowi znad Narewki, krukom z Krynoczki, bliżej niezidentyfikowanym drapieżnym ptakom: orlikowi krzykliwemu (chyba) z Polany Białowieskiej i wielkiemu bielikowi (tak, mocno wierzę, że to był właśnie ON), który przeciął nam drogę na Trybie Pojednackim, wesołej parze dzięciołów bawiących się w berka oraz akrobacie-kowalikowi w rezerwacie ścisłym, a także niby pospolitym żukom gnojarzom i leśnym myszom, a także wielu, wielu innym, których tym razem nie zauważyliśmy…



Naszych wakacji w Puszczy Białowieskiej nie byłoby też bez książek Adama Wajraka i Tomasza Samojlika - przede wszystkim komiksów o Puszczy. To oni, zapytani przez krakowskie dzieci, co możemy tu, w Krakowie zrobić dla Puszczy odpowiedzieli: „przyjeżdżać do Puszczy!” Im więcej turystów z Polski i świata będzie odwiedzać te tereny tym łatwiej mieszkańcy (i nie tylko) zrozumieją, że Puszcza to wielki skarb i na turystach można zarobić nawet więcej niż w tartakach!

Co jeszcze czytaliśmy przed wyjazdem? Zobaczcie w artykułach: „Puszcza Białowieska dla dzieci” i „O Białowieży dla dorosłych”.





Dziękujemy też serdecznie Pani Joannie, przewodniczce z biura Turystyka Przyrodnicza „Sóweczka” oraz Pani Lucynie ze Starostwa Powiatowego Hajnówka, która przekazała nam grę „Puszcza Białowieska” oraz przewodnik „Puszcza Białowieska w czterech porach roku". I jeszcze na koniec dziękuję jednej niezwykłej kobiecie, którą wspominam zawsze gdy mijam zaniedbaną krakowską Kossakówkę: Pani Simono: byłam, zobaczyłam, wrócę!
comments powered by Disqus